O autorze
Z wykształcenia doktor nauk humanistycznych, historyk, kulturoznawca, literaturoznawca, pedagog. Z zamiłowania obserwatorka kultury i życia społecznego, badaczka współczesnego i dawnego savoir-vivre’u i współautorka profilu Elegantia.pl

Jak skutecznie zepsuć humor gościom…

Polacy szczycą się swoją gościnnością. „Gość w dom Bóg w dom” ,a „czym chata bogata tym rada”, jeżeli dołożymy do tego jeszcze „zastaw się, a postaw się”, otrzymamy gościnność godną dawnego sarmaty. Większość szanujących się pań domu stawia sobie za punkt honoru nakarmienie przybysza do granic możliwości jego żołądka, zaś poważny pan domu ochoczo napoi gościa do granic możliwości jego głowy. Po tak spełnionym obowiązku gospodarskim oboje mogą oczekiwać zadowolenia i wdzięczności za miło spędzone spotkanie. A co jeżeli goście mimo tych starań nie wyglądają na szczęśliwych? W takim wypadku należy skrupulatnie przeanalizować założenia organizacyjne imprezy. Być może INSTRUKCJA ZACHOWANIA GOSPODARZY, z której korzystamy, wygląda następująco:

„Po pierwsze do spotkania należy przygotować swojego psa. Przygotowany pies powinien już w drzwiach przywitać naszych gości, najlepiej obszczekując i obskakując ich radośnie. Następnie powinniśmy poprosić przybyłych o zdjęcie obuwia (oczywiście pies dalej skacze utrudniając tę czynność). Gdy goście pomimo asysty poradzą sobie ze zdjęciem butów, wyposażamy ich w kapcie. Najlepiej takie, za których wygodę możemy ręczyć, bo korzystaliśmy z nich już kilka ładnych lat. Gustowne papućki pasują przecież do wszystkich rodzajów garderoby - szczególnie wieczorowej.

Nie zapominajmy o komentarzach dotyczących stroju i wyglądu naszych gości. Szczególnie skrupulatnie powinniśmy zwrócić uwagę na wszelkie plamki, wyciągnięte nitki i oczka w rajstopach (nawet te trudne do zauważenia). Powinniśmy również wypowiedzieć jakąś formułę grzecznościową np: „Dobrze wyglądasz. Widać że …. Ci służy. Ale kochanego ciałka nigdy za wiele”.

Następnie kierujemy gości na miejsca usytuowane tyłem do telewizora, lub innego centralnego punktu pokoju. Telewizor oczywiście włączamy. Gdy przybyli zajmą miejsce, gospodarze powinni udać się na przykład do kuchni, aby wspólnie przynosić kolejne potrawy. Ale gości nie zostawiamy samych. Towarzystwa dotrzymuje im nasz pies (lub kot), który łasi się, skrobie łapkami łydki pań, w celu otrzymania smakołyków i w dowód wdzięczności liże dobroczyńców.

Gdy już wszystkie potrawy są na stole czas na konsumpcję i konwersację. Oczywiście skoro goście do nas przyszli, oznacza to iż na pewno chcą dowiedzieć się od nas jak najwięcej, więc nie krępujmy się. Opowiadajmy. Szczególnie wartościowe są tematy życiowe, na przykład choroby (jeżeli sami nie chorujemy, to może babcia, ciocia lub sąsiadka…), byle byśmy nie traktowali tematu zbyt ogólnikowo. Warto też pogadać o polityce, problemach finansowych lub ponarzekać na swego partnera. To ostatnie może przerodzić się nawet w bardzo ciekawą dyskusję, pod warunkiem, że nasz partner bierze udział w przyjęciu.

Oczywiście nie zapominamy o konsumpcji. Pilnujemy, aby goście zachowali ciągłość spożycia i w razie jakichkolwiek przestojów stanowczo zachęcajmy do kontynuacji. Pamiętajmy również o sobie, bo gwarancją udanego przyjęcia jest dobra zabawa gospodarzy”.


Jeżeli rozpoznaliśmy w powyższym naszą instrukcje organizowania przyjęć, to nie musimy się martwić. Przynajmniej wiemy co zmienić… Wszystko.
Trwa ładowanie komentarzy...